Poradniki

Team building czy po prostu wspólnie spędzony czas? Co naprawdę integruje zespół?

Czy skuteczna integracja zespołu wymaga rozbudowanego team buildingu? Niekoniecznie. Wspólne doświadczenia, rozmowa, współpraca i czas spędzony poza codzienną pracą mogą mieć większe znaczenie niż najbardziej efektowna atrakcja.

Autor: grzegorz 8 min czytania 68 wyświetleń
Team building czy po prostu wspólnie spędzony czas? Co naprawdę integruje zespół?

Zespół integruje się nie dlatego, że pracownicy zostali wysłani na paintball, escape room albo weekend do hotelu. Największe znaczenie ma to, co dzieje się między ludźmi podczas wspólnie spędzanego czasu: rozmowa, współpraca, wzajemne wsparcie, wspólne doświadczenia i możliwość poznania się poza codziennymi rolami zawodowymi. Dobrze zaplanowany team building może takie warunki stworzyć, ale nie musi oznaczać intensywnego programu pełnego konkursów i obowiązkowych aktywności. Czasami znacznie więcej daje wspólna kolacja, spacer, przygotowanie posiłku czy kilka godzin swobodnie spędzonych razem.

To ważna zmiana w myśleniu o imprezach integracyjnych. Przez lata firmowe wyjazdy często projektowano wokół atrakcji. Najpierw wybierano park linowy, quady, grę terenową albo wieczorną imprezę, a dopiero później zastanawiano się, jaki właściwie ma być cel wydarzenia. Tymczasem badania dotyczące pracy zespołowej i relacji w miejscu pracy wskazują, że skuteczna integracja jest procesem. Wymaga przede wszystkim kontaktu, poczucia bezpieczeństwa, współpracy i sytuacji, w których ludzie mogą zobaczyć swoich współpracowników z innej perspektywy.

Integracja to relacja, a nie atrakcja

Najdroższa atrakcja nie zagwarantuje, że po wyjeździe pracownicy będą lepiej ze sobą współpracować. Można spędzić cały dzień podczas świetnie przygotowanej gry terenowej i nadal rozmawiać wyłącznie z tymi osobami, z którymi utrzymywało się kontakt wcześniej. Można także uczestniczyć w rozbudowanym programie team buildingowym, ale być tak skoncentrowanym na kolejnych zadaniach, że zabraknie czasu na zwykłą rozmowę.

Dlatego coraz ważniejsze staje się rozróżnienie pomiędzy atrakcją integracyjną a rzeczywistą integracją zespołu. Atrakcja jest narzędziem. Może wywołać emocje, zachęcić do działania i dać uczestnikom wspólne wspomnienia, ale jej wartość zależy przede wszystkim od tego, czy umożliwia ludziom nawiązanie kontaktu i współpracę.

Badania nad zespołami pokazują, że istotne są m.in. budowanie relacji, wzajemne wspieranie się, jasność oczekiwań i możliwość wspólnego osiągania rezultatów. Oznacza to, że integracja może odbywać się podczas gry zespołowej, ale równie dobrze podczas przygotowywania wspólnej kolacji, wycieczki, warsztatów czy projektu realizowanego przez grupę.

Nie chodzi więc o to, aby zrezygnować z atrakcji. Chodzi o zmianę kolejności myślenia. Najpierw warto odpowiedzieć sobie na pytanie: co chcemy osiągnąć jako zespół? Dopiero później należy szukać formy wydarzenia, która pozwoli ten cel zrealizować.

Czy samo wspólne spędzanie czasu wystarczy?

Nie zawsze. Sam fakt, że kilkadziesiąt osób znajdzie się na dwa dni w tym samym hotelu, jeszcze nie oznacza, że po powrocie będą bardziej zgranym zespołem. Jeśli pracownicy podzielą się na swoje dotychczasowe grupy, zjedzą kolację przy tych samych stolikach i będą rozmawiali głównie z najbliższymi współpracownikami, nowe relacje mogą w ogóle się nie pojawić.

Jednocześnie badania pokazują, że proste wydarzenia społeczne mogą mieć realne znaczenie. W eksperymentach prowadzonych w organizacjach wspólne pikniki, wyjścia, gry czy inne niewymuszone formy spędzania czasu sprzyjały budowaniu koleżeństwa i nowych relacji. Nie potrzebowały przy tym skomplikowanego scenariusza ani profesjonalnego moderatora.

To może być jedna z najważniejszych wskazówek dla firm planujących imprezę integracyjną. Nie każda minuta wydarzenia musi być zaplanowana. Harmonogram wypełniony od śniadania do późnego wieczora kolejnymi zadaniami potrafi zmęczyć uczestników i ograniczyć właśnie te momenty, podczas których pojawiają się najbardziej naturalne rozmowy.

Dobrze zaplanowany wyjazd powinien zatem łączyć elementy zorganizowane z czasem swobodnym. Jedna ciekawa aktywność, wspólna kolacja, możliwość spaceru, odpoczynku czy rozmowy przy kawie mogą tworzyć bardziej naturalne warunki do budowania relacji niż ciąg konkurencji i zadań.

Team building działa, kiedy ludzie naprawdę współpracują

Nie oznacza to, że klasyczny team building stracił sens. Badania nad interwencjami zespołowymi pokazują, że odpowiednio zaprojektowane działania mogą poprawiać współpracę i funkcjonowanie zespołów. Kluczowe jest jednak to, aby uczestnicy nie byli jedynie odbiorcami programu, ale rzeczywiście musieli ze sobą działać.

Najbardziej wartościowe bywają aktywności, które mają prostą konstrukcję:

  • grupa ma wspólny cel,
  • uczestnicy muszą się komunikować,
  • konieczny jest podział ról i współpraca,
  • pojawia się konkretny rezultat,
  • po zakończeniu zostaje wspólne doświadczenie.

Nie trzeba od razu organizować symulacji zarządzania firmą czy wielogodzinnego szkolenia. Takie mechanizmy mogą pojawić się podczas gry miejskiej, przygotowania wspólnego posiłku, budowania konstrukcji, warsztatów kreatywnych, rejsu, wyprawy w teren czy działania społecznego.

Najważniejsze jest to, że zadanie nie powinno sprowadzać się wyłącznie do rywalizacji. Jeżeli niemal każda aktywność podczas wyjazdu dzieli pracowników na zwycięzców i przegranych, impreza może paradoksalnie wzmacniać istniejące podziały zamiast je zmniejszać.

Czasami znacznie lepiej działa sytuacja, w której wszyscy pracują nad jednym rezultatem.

Bezpieczeństwo psychologiczne ma większe znaczenie niż najbardziej efektowny program

Jednym z pojęć coraz częściej pojawiających się w badaniach nad zespołami jest bezpieczeństwo psychologiczne. Najprościej można je opisać jako poczucie, że w grupie można swobodnie przedstawić pomysł, przyznać się do błędu, zadać pytanie albo powiedzieć, że czegoś się nie rozumie, bez obawy przed ośmieszeniem czy negatywną reakcją.

Ma to bezpośrednie znaczenie również dla organizacji wyjazdów integracyjnych.

Jeżeli pracownicy czują, że muszą uczestniczyć w aktywności, która jest dla nich krępująca, albo obawiają się reakcji przełożonego na odmowę, wydarzenie przestaje być integracją. Staje się kolejnym obowiązkiem służbowym.

Dobry program powinien więc brać pod uwagę różnice między ludźmi. Nie każdy lubi rywalizację sportową. Nie każdy chce występować przed grupą. Nie wszyscy dobrze czują się podczas głośnych imprez do późnej nocy. Jedni najlepiej poznają innych podczas wspólnego działania, inni potrzebują spokojnej rozmowy przy stole.

Dlatego współczesna integracja coraz częściej powinna oferować kilka sposobów uczestniczenia w wydarzeniu zamiast jednego obowiązkowego modelu zabawy.

Wspólny posiłek może integrować lepiej niż skomplikowana gra

Jednym z najbardziej niedocenianych elementów imprez firmowych pozostaje wspólne jedzenie. Kolacja, grill, ognisko czy nawet dłuższy lunch tworzą sytuację, w której znika część formalnych barier wynikających z codziennej pracy.

Pracownik działu sprzedaży może porozmawiać z osobą z księgowości, z którą na co dzień wymienia jedynie kilka wiadomości. Menedżer może usiąść przy jednym stole z osobami, z którymi podczas normalnego dnia kontaktuje się głównie na spotkaniach. Pojawiają się rozmowy niezwiązane bezpośrednio z projektami, terminami i wynikami.

To właśnie takie drobne kontakty potrafią później ułatwiać współpracę.

Nie oznacza to oczywiście, że wystarczy zaprosić wszystkich na kolację. Znaczenie ma również sposób organizacji wydarzenia. Jeśli uczestnicy automatycznie podzielą się według działów albo hierarchii, efekt może być niewielki. Dlatego warto tworzyć przestrzenie i sytuacje sprzyjające naturalnemu mieszaniu się grup bez sztucznego narzucania pracownikom, z kim powinni rozmawiać.

Przymus integracji może dać efekt odwrotny do zamierzonego

Jednym z częstszych błędów jest traktowanie integracji jako wydarzenia, w którym wszyscy muszą uczestniczyć dokładnie w ten sam sposób. Obowiązkowe karaoke, występ na scenie, ekstremalna aktywność sportowa albo ciągłe konkursy mogą być świetną zabawą dla części zespołu, ale dla innych staną się źródłem stresu.

A przecież trudno budować dobre relacje w sytuacji, w której uczestnik przede wszystkim zastanawia się, jak uniknąć kolejnego zadania.

Dlatego warto odchodzić od programu opartego na przymusie na rzecz wydarzeń dających możliwość wyboru. Jedna grupa może wybrać rowery lub kajaki, druga spokojniejszy spacer albo strefę wellness. Wieczorem wszyscy spotykają się przy kolacji i mają wspólną przestrzeń do rozmowy.

Takie podejście nie oznacza rezygnacji z integracji. Wręcz przeciwnie — pozwala uczestnikom wejść w wydarzenie na własnych zasadach i zwiększa szansę, że powstaną naturalne kontakty.

Hotel na integrację powinien dawać coś więcej niż nocleg

Zmiana podejścia do imprez integracyjnych wpływa również na sposób wyboru obiektu. Kiedyś najważniejsze pytania mogły dotyczyć liczby pokoi, sali bankietowej i dostępności konkretnej atrakcji. Dzisiaj warto patrzeć znacznie szerzej.

Dobry hotel lub obiekt na integrację powinien oferować nie tylko miejsce do spania i kolacji, ale również przestrzenie sprzyjające różnym formom kontaktu. Znaczenie może mieć ogród, taras, lobby, miejsce na ognisko, dostęp do jeziora, lasu czy tras spacerowych, a także możliwość wykorzystania otoczenia do organizacji mniej formalnych aktywności.

Przy wyborze miejsca warto więc sprawdzić:

  • czy uczestnicy będą mieli przestrzeń do swobodnych rozmów,
  • czy w pobliżu można zorganizować wspólną aktywność,
  • czy obiekt zapewnia gastronomię dostosowaną do charakteru wydarzenia,
  • czy istnieją alternatywy dla osób, które nie chcą uczestniczyć w aktywnościach sportowych,
  • czy otoczenie pozwala wykorzystać czas poza głównym programem.

W przypadku imprezy integracyjnej równie ważne jak wielkość sali czy liczba pokoi może być to, co znajduje się poza główną przestrzenią wydarzenia. Ogród, restauracja, teren rekreacyjny, miejsca na spokojne rozmowy oraz atrakcje w okolicy mogą mieć większy wpływ na atmosferę wyjazdu niż kolejny punkt w oficjalnym harmonogramie.

Najlepsza integracja nie musi wyglądać jak team building

Być może największym błędem jest przekonanie, że udana integracja musi być widowiskowa. Firmowy wyjazd nie musi przypominać zawodów survivalowych, aby po powrocie ludzie łatwiej ze sobą rozmawiali i chętniej współpracowali.

Czasem wystarczy dobrze dobrane miejsce, jedno wspólne doświadczenie, dobra kolacja i kilka godzin pozostawionych uczestnikom. Innym razem potrzebny będzie bardziej rozbudowany program, szczególnie gdy firma chce poprawić komunikację pomiędzy zespołami, zintegrować pracowników po połączeniu działów albo ułatwić kontakt osobom pracującym na co dzień zdalnie.

Nie istnieje więc jeden idealny format imprezy integracyjnej.

Najważniejsze pytanie nie powinno brzmieć: „Jaką atrakcję zorganizujemy?”, ale raczej: „Co powinno wydarzyć się między ludźmi, żeby po tym wyjeździe łatwiej było im ze sobą pracować?”.

Dopiero odpowiedź na to pytanie pozwala zdecydować, czy najlepszym rozwiązaniem będzie klasyczny team building, wspólne zadanie, aktywny weekend, wyjazd do hotelu czy po prostu stworzenie przestrzeni, w której ludzie mogą spokojnie porozmawiać i lepiej się poznać.

Bo ostatecznie zespołu nie integruje ani hotel, ani paintball, ani gra terenowa. Integrują go wspólne doświadczenia i relacje, które dzięki nim mogą powstać.

Czytaj także

Szukasz miejsca na konferencję?

Przejrzyj obiekty i sale konferencyjne dostępne w całej Polsce.

Znajdź obiekt